Dlaczego warto zainteresować się Scikit-Learn?

Sedesowce

Gdy zaczynamy przygodę z uczeniem maszynowym w Pythonie, możemy się poczuć trochę zagubieni. Zastanawiamy się, czy mamy tworzyć nasze rozwiązania wykorzystując tylko i wyłącznie własny kod. A może skorzystać z istniejących już modułów? Szukać jakichś nowinek, które będą implementować nowe i ciekawe pomysły, czy opierać się o przetestowane "starocie", które mają trochę starych standardów, ale … Czytaj dalej Dlaczego warto zainteresować się Scikit-Learn?

Accuracy, precision, recall, F1 – co to za czary?

Gęś

Jeżeli zajmujemy się uczeniem nadzorowanym, to rozwiązujemy jakiś problem na bazie cech niezależnych i wynikających z nich cech zależnych. Nasz program "ogląda" cechy niezależne z każdej strony i próbuje stworzyć jakąś relację między nimi a cechami zależnymi. Na przykład w czasie badania wyszło, że przebadana osoba ma 1000 (jakiś) komórek w jednostce objętości i jest … Czytaj dalej Accuracy, precision, recall, F1 – co to za czary?

Czy mamy tu jakieś wrony? GPW-ML #2 – TA-Lib

Ptak

Tym razem tytuł artykułu jest bardziej przewrotny niż zwykle. Przynajmniej tak mi się wydaje. No bo o co chodzi z tymi wronami? Otóż okazuje się, że trzy czarne wrony to nazwa sytuacji, w której cena jakiejś spółki giełdowej systematycznie i stopniowo spada. Mamy też sytuację przeciwną, w której cena spółki na trzech kolejnych dniach giełdowych … Czytaj dalej Czy mamy tu jakieś wrony? GPW-ML #2 – TA-Lib

Jakość powietrza w Polsce #4 – zróbmy sobie własną bazę SQLite

Bonsai

Jakiś czas temu pokazałem, że czasem warto użyć bazy danych w projekcie analitycznym. Przeczytasz o tym w moim artykule pt. SQLite i Python – czy warto? Zastanówmy się więc, jak możemy użyć bazy danych do skompletowania sobie aktualnych danych o koncentracji polutantów z GIOŚ. Po co w ogóle się zajmować tym problemem? GIOŚ systematycznie udostępnia … Czytaj dalej Jakość powietrza w Polsce #4 – zróbmy sobie własną bazę SQLite

Markdown – czyli o dodawaniu lukru do notebooków

Liście

Jak to w życiu bywa, nie wystarczy czegoś dokonać, żeby trafiło to do większej liczby osób. Nie chodzi mi tutaj o robienie czegoś na pokaz i promowanie nic nieznaczących wyników. Chodzi mi bardziej o to, że (moja hipoteza) na świecie cały czas powstają publikacje, książki, artykuły, grafiki i nagrania, które trafiają do szuflady, bo ich … Czytaj dalej Markdown – czyli o dodawaniu lukru do notebooków